EnglishEnglish
 
Leningrad

Leningrad

czw., 18 grudnia 2014, 19:00

Impart
Sala Kameralna
ul. Mazowiecka 17
50-412, Wrocław
sprzedaż zakończona
Opis

LENINGRAD

koncepcja i reżyseria spektaklu: Łukasz Czuj 
aranżacja i kierownictwo muzyczne: Krzysztof Łochowicz 
tłumaczenie tekstów: Michał Chludziński 
projekty kostiumów i przestrzeni: Elżbieta Rokita 

Znakomicie zrealizowany muzyczny spektakl, zbudowany na bazie 18 piosenek z repertuaru zespołu "Leningrad" z Sankt Petersburga. Przedstawienie wciąga od początku niezwykle wiarygodnie i sugestywnie tworzonym nastrojem permanentnej balangi, doskonałą grą aktorów Mariusza Kiljana i Tomasza Marsa oraz porywa niesamowitą energią granej na żywo, ostrej muzyki, w wykonaniu instrumentalistów, którzy również uczestniczą w działaniach scenicznych. Od ponad trzech lat na kameralnej scenie Teatru Piosenki spektakl cieszy się niesłabnącą popularnością wśród publiczności, która po każdym przedstawieniu domaga się bisów.

W twórczości "Leningradu" i ich lidera Siergieja Sznurowa można odnaleźć ducha anarchii, czarny humor i skłonności do operowania radykalnymi środkami wyrazu. Bohaterowie jego piosenek to niebieskie ptaki, artyści, lumpy, którzy całkiem dobrze czują się na marginesie życia społecznego. To też ludzie odwróceni plecami do polityki, do Putina, współczesnej Rosji. Celebrujący wolność w ramach niczym nie ograniczonej artystycznej anarchii. 

Piosenki Sznurowa to z jednej strony przewrotne, dekadenckie teksty , z drugiej zaś ostra energetyczna muzyka, porywająca słuchacza od pierwszych taktów. Czuć w niej wpływy wielu gatunków muzycznych, ale w całości składa się ona na niezwykle oryginalny projekt artystyczny. W Rosji "Leningrad" jest niezwykle popularny , jego znaczenie na tamtym rynku można porównać do wpływów Kazika i "Kultu" w Polsce. - Łukasz Czuj, reżyser wrocławskiej realizacji

recenzja

LENINGRAD

Dedykowany grupie Siergieja Sznurowa spektakl udowadnia, że "Leningrad" to styl życia: forma błogosławionej dekadencji 

Sznurów, lider kultowej "Grupirowki Leningrad", lubi powtarzać, że jego ociekające alkoholem i pokąsane wulgaryzmami piosenki to "nowy hymn świętej Rosji". Jest w tej muzyce anarchia i brud podrasowane wpadającą w ucho melodią. Sznurów i jego kompani dzielą się żądzą zabawy do upadłego, złością i radością, zamętem i bzdurą. Czy można powtórzyć ten efekt bez ich udziału? Ano można. We wrocławskim Teatrze Piosenki dziwny humbug "Leningrad". To nie koncert typowego tribute band, propozycja tylko dla fanów zespołu, ale spektakl pełen punkowej energii, muzyczna opowieść o przeklętej, pianej Rosji i kolejnym straconym pokoleniu. Reżyser Łukasz Czuj założył, że podglądamy wspólne pijackie muzykowanie grupy przyjaciół. W zapuszczonym mieszkaniu dogorywa po imprezie wokalista-Gwaniaczek, za kontrabasem śpi półnagi basista, wszędzie walają się butelki. Boli głowa, ale grać trzeba dalej, schodzą się kolejni kumple. Czterech muzyków i dwóch wokalistów powoli wprowadza nas w świat dźwięków i grypsującej poezji Sznurowa Zaskakujące, połamane aranżacje wydobywają z coverów "Leningradu" nieoczekiwane sensy. Poza muzyką słów pada niewiele. Ot, skacowani przyjaciele dziwią się, że piwo też składa się z atomów, że wszystkimi istniejącymi w Rosji portretami Putina można byłoby ogrzewać przez miesiąc cały Władywostok. Kłaniają się Szynkariow i Pieliewin. Odpowiedzialni za śpiewanie Mariusz Kiljan i Tomasz Mars nie próbują kopiować maniery wokalnej Sznurowa, tego nowego Wysockiego. Dźwigający ciężar spektaklu Kiljan staje się zdesperowanym rosyjskim chłopakiem, który z pomocą wódki i muzyki ogłasza nowy dysydencki manifest. Podobno tylko pijany Polak może poczuć to, co na co dzień czuje trzeźwy Rosjanin. Kjljan wybiera inną drogę. W jego byciu na scenie jest rosyjska desperacja i polski luz. Śpiewa o kumplach od kieliszka, emigracji, bandyterce, kobietach i narkotykach. Obserwacje obyczajowe, zwykłe knajpiane psioczenie na świat zostają wzbogacone o kontekst echa wojny czeczeńskiej, kpi się z nowych ruskich i Putina: "I tak po czasu kres - chujnia była i jest". Pijacka impreza przeradza się we wściekły bunt. Wokaliści oblewają stół i instrumenty benzyną. Ale świat nie spłonie. Bo świat alkoholika jest przemoczony do suchej nitki. W finale słychać "Swobodę" - jeden z najmroczniejszych protest songów Sznurowa, dedykowany siedzącemu w lagrze Chodorkowskiemu. Mars i Kiljan stawiają na stole wyjęte z pudla truchła dziesiątków budzików. Muzyka Leningradu to we współczesnej Rosji tykająca bomba zegarowa."

Źródło: organizator wydarzenia

Bilety:
40 zł - bilet normalny
35 zł - bilet ulgowy (przysługuje: uczniom, studentom, emerytom, rencistom)

Bilety
Sprzedaż zakończona.