EnglishEnglish
 
Ethno Jazz Festival: Mam orient na Orient - Gong Sound Experience - Wojciech Pokrzewiński

Ethno Jazz Festival: Mam orient na Orient - Gong Sound Experience - Wojciech Pokrzewiński

śr., 26 września 2018, 20:00

sprzedaż zakończona
Opis

Mam orient na Orient - gongi i bębny w Starym Klasztorze!

Ethno Jazz Festival zaprasza na niezwykły koncert - spektakl  "Mam orient na Orient" w wykonaniu Wojtka Pokrzewińskiego, znawcy muzyki Wschodu.

26 września w nastrojowej Sali Gotyckiej w Starym Klasztorze, gongi i bębny ocean drum zabrzmią w wersji akustycznej, bez dodatkowego nagłośnienia. Dostępne będą tradycyjne  miejsca siedzące, ale można też ze sobą przynieść własne siedziska ( karimaty, poduszki, pufy itp.), aby obierać muzykę w najlepszych dla siebie warunkach.

Podczas koncertu Pokrzewiński zagra na gongach i ocean drumie kompozycje własne, improwizacje oparte na interakcji z publicznością. Spodziewajcie się muzyki spontanicznej, pierwotnej, głębokiej i naprawdę głośnej, choć nagłośnienie nie będzie używane. W chwilach ekstazy Wojtek może zacząć śpiewać...

Wojtek Pokrzewiński

Na instrumentach perkusyjnych gra od 13. roku życia. Grał w kilku zespołach, karierę zaczynał w rodzinnym Zgorzelcu wspólnie ze znanym basistą jazzowym Tomaszem Grabowym. Przeniósł się do Wiednia, gdzie połknął bakcyla fascynacji Wschodem, jego religią i kulturą. Był też pod wpływem łączącego muzykę wielu kultur Joe Zawinula, pół Europy przejechał kiedyś samochodem by zdążyć na jego koncert w Paryżu.

Miał 23 lata, kiedy pierwszy raz odwiedził Indie i Nepal. Razem z poszukiwaniami odpowiedzi na pytania duchowe przyszła fascynacja orientalnymi instrumentami. Przez lata rozszerzył horyzonty muzyczne o muzykę arabską z jej wielogłosowością, skomplikowanymi rytmami łamanymi i asymetryzmem, pociągają go także afrykańskie pierwotne rytmy.

Choć nie stroni od elektroniki (wave drum) jego królestwo to gongi, ocean drum, bębny, kongi, dafy i table. 10 lat temu wszystkie fascynacje zeszły się w jedno i Pokrzewiński skupił się na gongach i bębnach. O gongach, jednych z najstarszych instrumentów świata, Pokrzewiński może opowiadać godzinami. Uchodzące na Wschodzie za instrumenty święte, gongi to klasyczne idiofony, w których źródłem dźwięku jest ciało stałe o naturalnej sprężystości, instrument samodźwięczny, gdyż wibratorem jest cały instrument. Do stopu brązu dawni muzycy dodawali składników meteorytów, dziś Pokrzewiński gra na instrumencie lidera tej branży – niemieckiej firmy PAISTE, która dodaje nikiel do brązu. Obowiązkowo najlepsze gongi są kute ręcznie, w Niemczech na zimno w małej manufakturze. Mówi się, że gongi oddają OM, odgłos wibracji kosmicznej, pierwotny dźwięk, z którego wszystko zostało stworzone. Przenika cały wszechświat, wszystko i wszystkich. Sceptykom usta zamknęły badania fizyków kwantowych, którzy przebadali czystość fal dźwiękowych, jakie emitują gongi. Stwierdzili, że fale te wnikają w ciało pomiędzy jego atomy i powodują rozluźnienie napięcia emocjonalnego i niższą tonację uczuć, zanik blokad istniejących w ciele, wyciszenie się emocji. Psychologowie mówią o przejściu w stan theta odpowiadający stanowi relaksu i odprężenia przed zaśnięciem i po przebudzeniu. - Gongi doprowadzają umysł moich słuchaczy w stan głębokiego relaksu, między śnieniem a jawą. Często moi słuchacze zasypiają, choć nie są tego świadomi. Gram na sesjach terapeutycznych, dla dzieci i trudnej młodzieży, w Polsce i Niemczech. Doświadczenia widowni, interakcje z nimi do dla mnie duchowe doświadczenie – twierdzi Pokrzewiński. - Używam różnych technik grając na gongach – uderzanie wywołuje jedną skalę, malety gumowe, którymi głaszczę powierzchnię zupełnie inne dźwięki. Nigdy nie mogę zaklasyfikować muzyki, którą gram na gongach tak, jak się opisuje muzykę: albo smutna albo wesoła, do tańca i do różańca. Gongi wytwarzają dźwięki poza tym podziałem, choć to wszystko jest w nich – dodaje.

Bilety
Sprzedaż zakończona.